KULINARNIE

Restaurant Week z łódzką Szpulką

Dziwię się, że wstawiam tu tak mało postów kulinarnych, bo przecież uwielbiam jeść! Ale już to nadrabiam i przychodzę do Was z mini-relacją.

Gdy oznajmiłam chłopakowi, że wybieram się na Restaurant Week do Szpulki, usłyszałam: „a co ty tam zjesz?”Bliscy znają mnie i mój gust kulinarny już na tyle dobrze, że wiedzą, jak ciężko znaleźć coś, co mi zasmakuje i coś, co odważę się spróbować. Bo nawet nie zdajecie sobie sprawy, ile czasu zajęło mi spróbowanie i polubienie krewetek czy sushi. Do tego pierwszego nadal się nie przekonałam, ale sushi mogę jeść kilogramami, dlatego pluję sobie w brodę, że tyle czasu broniłam się przed próbowaniem nowości.

Restaurant Week z łódzką Szpulką

To już kolejna edycja Restaurant Week’u, w której udział biorą łódzkie knajpki, bary i restauracje. Choć nazwa festiwalu obijała mi się o uszy już od dłuższego czasu, dopiero w tym roku postanowiłam wziąć w nim udział. Wcześniej niechęć do testowania nowości sprawiała, że w kółko odwiedzałam te same restauracje, jedząc te same dania. Brzmi nudno, co nie? Ale udało mi się to zmienić i tym razem padło na Szpulkę, którą możecie odwiedzić w łódzkiej Manufakturze.

Jedzenie łączy ludzi i poprawia relacje

Na testowanie festiwalowego menu porwałam mamę – dobrego kompana do rozmów, zakupów i… jedzenia! Specjalnie nie sprawdzałyśmy wcześniej, co będziemy jadły, żeby mieć niespodziankę na miejscu. Miałyśmy to szczęście, że tego dnia było na tyle ciepło, by usiąść w ogródku. Kto by pomyślał, że w połowie października będzie taka pogoda!

Zachwycone klimatem miejsca i jedzeniem, które mocno napełniło nasze brzuchy, spędziłyśmy z mamą miły wieczór na plotkowaniu. Dawno nigdzie razem nie byłyśmy, dlatego i Restaurant Week, i Szpulka spadły nam z nieba. Szczególnie, że już niedługo kolejne „małe” wakacje przede mną i nie będziemy widziały się chyba z miesiąc. Dziwnie tak, szczególnie, że jesteśmy do siebie przyzwyczajone i ostatnia taka długa rozłąka była ze sto lat temu. Dlatego: dzięki Szpulka!

Chodźcie sprawdzić, co dobrego jadłyśmy! ↓

 

Nie zdajecie sobie sprawy, jak się ucieszyłam, gdy na przystawkę była mieszanina tego, co lubię najbardziej – buraków i porzeczki. Zazwyczaj przerażona jestem takim łączeniem smaków. Lubię oddzielnie warzywa i owoce. Ale tym razem bardzo bym żałowała, gdybym oddała komuś moją porcję bez jej wcześniejszego spróbowania. Szczerze mówiąc, ten krem powinien na stałe zagościć w karcie Szpulki, ale nie jako przystawka, tylko jako zwykła zupa. Jest naprawdę sycący! I ten chips z jabłka – halo, halo, czy sprzedają go gdzieś w workach? Chętnie kupię! :)

Festiwalowe menu posiada dwa dania główne do wyboru. Szpulka wybrała i dopasowała je za nas i naprawdę zaplusowali – spring rollsy z krewetkami trafiły do mamy, a do mnie coś, co pochłonęłam bez wachania (zobacz zdjęcie niżej). Fajne jest to, że jedna z dwóch potraw jest w wersji wegańskiej, więc raczej każdy znajdzie coś dla siebie. Musicie przyznać, że te krewetki wyglądają smakowicie! Choć fotograf kulinarny ze mnie kiepski :)

No sami przyznajcie, że na talerzu nie ma nic, co mogłoby mi nie smakować. Uwielbiam kurczaka w każdej postaci, do tego ciemny sos z fondantem ziemniaczanym (kocham ziemniaki!) i puree z marchewki. Obiecałam mamie, że dam jej trochę spróbować mojego dania, ale było tak dobre, że zapomniałam się i zjadłam całość. Po tym daniu głównym i przystawce byłyśmy już mega pełne, a czekał na nas jeszcze deser, którego nie mogłam się doczekać.

Brownie ze słonym karmelem – mój numer jeden wśród dań festiwalowych w Szpulce. Wiadomo – czekolada! Kto nie kocha czekolady musi teraz opuścić mojego bloga! :D Wierz mi lub nie, ale nie ma lepszego ciasta niż brownie. Wędzonego dżemu próbowałam po raz pierwszy, ale idealnie pasował do całej reszty. Wstyd się przyznać, ale wzięłam dodatkową porcję na wynos. Nie oceniaj mnie! :)

A Ty byłeś w tym roku na festiwalu Restaurant Week w swoim mieście? Co jadłeś dobrego? A może akurat jesteś z Łodzi i możesz polecić mi inne knajpki z daniami, które konkretnie muszę spróbować? Koniecznie daj mi znać w komentarzu!

You Might Also Like

4 komentarze

  • Odpowiedz
    Magda
    23 października 2017 at 17:42

    Same pyszności! :) Nie słyszałam wcześniej o tym festiwalu, a z chęcią bym się na taki wybrała :)

  • Odpowiedz
    Madame Malonka
    23 października 2017 at 18:25

    Widzę same dobroci na talerzach. Chętnie zjadłabym to brownie. Chciałam wziąć udział we wrocławskiej edycji, ale niestety nie dałam rady.

  • Odpowiedz
    Natalia- NaturalnieNiebanalnie
    23 października 2017 at 19:42

    Ojej, ale to wszystko pięknie wygląda! :)

  • Odpowiedz
    Róża
    2 listopada 2017 at 18:40

    Też uwielbiam jeść i aż dziw, że jeszcze nie byłam nigdy na Restaurant Week! Bardzo ładne zdjęcia :)

  • Leave a Reply