CODZIENNOŚĆ

To co z tym rodzeństwem?

„Przez nich kiedyś zostanę mordercą” – tak pomyślałam, gdy na świat przyszedł Miłosz, a Kacper miał wtedy prawie 3 lata.

Nigdy nie chciałam mieć rodzeństwa, a tym bardziej młodszego o 8 i 12 lat. Chociaż był taki okres czasu, że marzyłam o starszym bracie. Zazdrościłam Ewie z 8 piętra, że miała Pawła, który ją bronił, gdy coś działo się na podwórku i tego, że znała wszystkich ludzi ze „starszej” bandy. Bo wiesz, starsi zawsze wydawali się jacyś tacy fajniejsi niż my – mieli prawo wpychać się do kolejki przy szkolnym sklepiku, upiekało im się, gdy nie zmienili butów na szkolne kapcie i znali większość przekleństw, o istnieniu których ja nie miałam nawet pojęcia.

Chciałam mieć kogoś, z kim mogłabym buntować się mamie, robić wojny na poduszki lub kogoś od kogo mogłabym pożyczać 2 zł na chrupki. Kogoś, do kogo wzdychałyby moje przyjaciółki, a ja dzięki temu byłabym najfajniejszą dziewczyną w klasie.

No ale młodsze? Serio?

Z biegiem czasu przyzwyczaiłam się do myśli, że nie jestem już jedyną wnuczką babci Jasi, nawet jeśli te dwa brzdące to tylko rodzeństwo cioteczne. Zdałam sobie też sprawę z tego, że tak naprawdę nikt nie chciałby mieć takiej siostry jak ja. Nawet Ty, wiesz mi. Bo podjem Ci z szafki słodycze. Bo po kryjomu zrzucę Cię z huśtawki. Bo nigdy nie pobawię się z Tobą klockami. Bo kopnę Cię dwa razy mocniej niż Ty mnie. I zawsze zgonię całą winę na Ciebie.

I tak było 9 lat temu. Po tym czasie uważam, że jestem najlepszą siostrą na świecie i posiadam dwóch fajnych braci, z których coraz bardziej jestem dumna. Teraz gdy mam 21 lat, a oni 13 i 9 w końcu zaczynamy się dogadywać. Mimo odległości, która nas dzieli, z roku na rok mamy coraz lepszy kontakt i różnica wieku nie jest już problemem. Wielką przyjemność sprawia mi odrabianie lekcji z Miłoszem czy skakanie pół dnia na trampolinie z Kacprem. No kto by pomyślał… :)

Moje cioteczne rodzeństwo to też niezawodny znak, że kiedyś skończę w domu wariatów i już Ci mówię dlaczego!

Untitled-1

Kacper wraca po szkole do domu.
– Mamo, na WDŻ’cie (wiedza do życia) pani powiedziała, że nie mówi się „ptaszek” tylko „penis”. Wiesz, że ja mam penis?
Nagle z góry po schodach zbiega Miłosz i głośno krzyczy:
– Mamo, mamo! Ja też mam ten TENIS?
– Miłoszku, kim byś chciał zostać w przyszłości? – pytam brata.
– Tirowcem.
Jak co roku w styczniu dostajemy od znajomych mnóstwo kalendarzy. W tym roku razem z mamą zawiozłyśmy ich sporo do babci, żeby rozdała po rodzinie. Wśród nich był jeden z półnagą dziewczyną. Babcia zostawiła sobie jeden jakiś „normalny” kalendarz, a całą resztę zawiozła do mamy moich braci.
Pod koniec stycznia mama chłopców słyszy rozmowę dobiegającą z góry:
– Ja to już się nie doczekam lutego – mówi Kacper.
– Noooo, ja też – odpowiada Miłosz.
– Kurcze, czemu nie mogą doczekać się tego lutego? – zastanawia się mama chłopców. – Pewnie dlatego, że Miłosz ma urodziny. Ale wtedy Kacper nie cieszyłby się aż tak bardzo. Aha! Pewnie dlatego, że będą ferie!
Nagle słyszy Kacpra:
– Niezła jest ta laska z lutego, no nie?
Już wiesz, jaki kalendarz wybrali? :)
– Miłoszku, dlaczego nie chcesz sam wracać po szkole do domu? – pytam.
– Wolę, żeby babcia po mnie przychodziła póki jeszcze żyje.
Gdy moja mama była mała, swojemu młodszemu bratu (tacie Kacpra i Miłosza) wmówiła, że on jest z domu dziecka. Ten sam rodzaj żartu przeszedł na młodsze pokolenie.
– Babciu, masz jeszcze ten paragon? – pyta Kacper.
– Jaki paragon?
– No jak braliście Karolinę z domu dziecka – żartuje Kacper i czeka na moją reakcję.
– Ona nie może być z domu dziecka, bo jest podoba do mamy – broni mnie babcia.
– Ale do cioci Gosi czy tej biologicznej?
– Karolina, jak długo jesteś już z M.? – pyta mnie Kacper.
– No ponad dwa lata – odpowiadam.
– Babciu, ciocia Gosia (moja mama) musi być chyba bardzo bogata – zaczepia Kacper babcie i zerka na mnie.
– Czemu?
– Bo już dwa lata płaci M., żeby się z Karoliną spotykał.
Początek lipca. Babcia Jasia przyjeżdża do mnie razem z chłopakami w odwiedziny na tydzień. Wracając z dworca do domu, zaczynam żartować z Miłoszem.
– To co, jutro już wracacie?
– Nie! Ja przyjechałem na dwa tygodnie!
– A kto Cię będzie w tej Łodzi tyle trzymał? – zaczepiam młodszego brata.
– No jak to kto? Ciocia Gosia! Powiem jej jakiś komplement i na pewno się zgodzi!
Następnego dnia do chłopaków dzwoni ich mama i rozmawia z Kacprem, który akurat w tej chwili był czymś zajętym i nie miał czasu, by jej cokolwiek opowiadać.
– Mamo, ja mam tutaj bardzo SPIĘTY grafik!
– Kacper, pomóż mi coś wymyślić! – proszę brata.
– Dobra, zróbmy HURAGAN mózgów!
Razem z moim M. zabraliśmy chłopaków na basen. Znaleźliśmy dmuchaną piłkę i w małym basenie zabijaliśmy czas. W pewnym momencie podpływa do mnie M. i daje mi buziaka, na co Kacper bardzo poważnym tonem mówi:
– Czy możecie się całować w miejscach, za które nie płacimy?

chlopaki

Wymarzyłam sobie starszego brata, a dostałam dwóch młodszych w pakiecie. Miały być zwierzenia, bójki o młodszą siostrę, rywalizacja w jedzeniu naleśników, a wyszło dwa razy lepiej. Teraz wiesz już dlaczego, prawda? :)

PS. Podobno z rodziną wychodzi się dobrze tylko na zdjęciach. My nie jesteśmy na to dowodem :)

You Might Also Like

  • as

    hahhahahha. Cudny post!

  • Póki babcia jeszcze żyje – najlepsze :D

  • Ja mam dwóch starszych braci – 8 i 12 lat. Cudnie jest mieć rodzeństwo, zwłaszcza starsze, które zawsze chętnie się Tobą zajmą :) Nigdy nie zapomnę jak mój najstarszy brat przynosił mi snikersy, zawsze kiedy wychodził na dłużej :)

  • Też zawsze marzyłam o starszym bracie, ale rodzice powiedzieli, że to niemożliwe… hm:) ciekawe czemu! Super dialogi:)

  • Wortodoksie

    Mam 3 starszych braci i nawet nie potrafię sobie wyobrazić jakby wyglądało moje życie będąc jedynakiem. To musiałoby być strasznie nudne :(

    • No czasem jest :( Ale z drugiej strony wszystkie słodycze moje!

  • Ja ze swoją 13 letnią siostrą się ciągle kłócimy ale są też chwile kiedy jesteśmy idealnym rodzeństwem. Aczkolwiek póki co w większości przypadków mam ochotę po prostu ukręcić jej głowę ale mimo to jest moją młodszą kochaną siostrzyczką którą sobie wymarzyłem łącznie z imieniem :D

  • Jak pozytywnie! :) Ja za to jestem jedynaczką ;)

  • Mam starszą siostrę i nie zamieniłabym jej za nic! ;)

  • – Miłoszku, kim byś chciał zostać w przyszłości? – pytam brata.

    – Tirowcem.

    Dobrze, że Miłosz nie jest dziewczynką:)

    A ogólnie to dwie inteligentne i złośliwe bestie:)

  • Ciekawe jest to, że w niektórych regionach Polski zamiast kuzyni mówi się rodzeństwo cioteczne. W małopolsce brat i siostra to tylko rodzeni, a kuzyni to kuzyni ;-)

    • Nigdy na to nie zwróciłam uwagi :) I nigdy też nie używałam słowa „kuzyni”. W moim rozumieniu kuzyni to rodzeństwo dalekie, a bracia i siostry cioteczne to bliska rodzina :)

      • a jak w takim razie rozróżniasz „prawdziwe” rodzeństwo od kuzynostwa? :D Podobno współcześnie używa się formy kuzyni, ale w niektórych regionach pozostało używanie formy rodzeństwo cioteczne (wikipedia tak twierdzi).

        • Gdy o nich opowiadam to mówię po prostu: „mój brat cioteczny zrobił…” itp :) Nie mam rodzeństwa rodzonego, więc ze mną to nie problem. A znajomi też używają raczej formy „ciotecznej” :)

  • Monika Magdalena

    Hahaha , ale się uśmiałam . Jakie fajne łobuziaki :)
    Fajnie mieć rodzeństwo . Ja miałam starszego rodzonego brata o 3 lata na którego zawsze mogłam liczyć . Był szalonym , wesołym , pogodnym i przystojnym chłopakiem , niestety był :(
    We wrześniu minie 3 lata jak go straciłam śmiercią tragiczną :( Zmarł w wieku 30 lat
    Chciałabym mieć jeszcze rodzeństwo . Najlepsza moja siostra cioteczna , również zginęła w wypadku samochodowym 6 lat temu we Wloszech , osierociła swoją 2 letnią córeczkę .
    Mam kilku braci ciotecznych , ale to już nie tacy młodzi jak Twoi , wszyscy mają już żony , rodziny , dzieci i jak to się mówi każdy poszedł w swoją stronę .
    Miło na was popatrzeć tak ciepło , rodzinnie , śmiesznie ja mogę tylko takie momenty powspominać . Ale teraz mam synka , i dzięki niemu dla mnie nadal świeci słońce , bo kocham go całym serduszkiem i wygłupiamy się czasem tak że padamy ze zmęczenia ;)

  • Świetni bracia, jako „młodsze rodzeństwo” uważam, że takie daje najwięcej radości temu „starszemu” ;) Czuć od Was moc!

  • Katarzyna Pilarek

    Uśmiałam się :-)

  • Ja ja mam o 10 lat młodszego brata :) kiedyś mnie to strasznie wkurzało szczególnie jak wszędzie za mną łaził:). Teraz ta różnica wieku nie jest już tak widoczna :) i to mój najulubieńszy brat , nie tylko dlatego że jedyny ;)

  • no tak, z młodszym rodzeństwem jest ciekawie… moj brat jest 11 lat mlodszy. i jego tekst powtarzany do dzis (a niedlugo bedzie pełnoletni) – jak chciał herbaty, a była gorąca:
    – musisz poczekac. nie masz wyjścia.
    – mam wyjście!
    – jakie?
    – drzwiami!