CODZIENNOŚĆ

O tym, jak „sprułam” się na imprezie

Wena – moja kapryśna koleżanka. Nasza przyjaźń jest dziwna, bo opiera się przede wszystkim na wzajemnym szukaniu. Gdy jej potrzebuję, chowa się w koszu z praniem lub w lodówce za polędwicą sopocką. A kiedy już zechce wyjść z ukrycia, ja akurat muszę uczyć się na egzamin z angielskiego.

W tamtym tygodniu wena złapała mnie w piątek i tym sposobem powstał blog. I od tamtej pory dzielnie się ukrywa. Chodzę, szukam jej wszędzie. W worku z klapkami na basen, w szufladzie trzeciej od góry, między stroną 56 a 57 w książce o II Wojnie Światowej, która leży (książka, nie wojna) na mojej nocnej szafce. Zaginęła. Możecie mi wierzyć lub nie, ale naprawdę jest mi smutno, gdy ona znika, bo nie mogę dzielić się z Wami wszystkimi moimi pomysłami i tym sposobem na bloga wpadają tylko posty, które możecie oglądać i słuchać, a nie czytać. Ale mam dobrą wiadomość – znalazłam ją! I tym razem przykleiłam taśmą bezbarwną do lampki nocnej, żeby nie zaginęła i żeby zawsze mieć ją pod ręką.

Podczas gdy tak patrzyłam na nią, gdy przyklejona machała nóżkami, próbując dać do zrozumienia, że nie zasługuję na tytuł przyjaciółki, przypomniała mi się pewna historia opowiedziana przez mamę.

Mama i jej przyjaciółka Gośka zawsze były wybitnie uzdolnione. Plastycznie, wokalnie i w ogóle manualnie. Miały sto pomysłów na minutę i wszystkie od razu realizowały, dlatego dziś mają kupę wspomnień, z których można się pośmiać.

Od zawsze, jak to przed imprezą, odwiecznym problemem każdej dziewczyny było to, w co się ubrać. Znasz to, prawda? Musi być coś nietuzinkowego i coś modnego. Siedziały i myślały. Myślały i siedziały. I w końcu dostały olśnienia – ciężko powiedzieć, czy od tego z góry, czy od tego z dołu, ale wkrótce miało się wszystko okazać.

Przypomniało im się, że jakiś czas temu znalazły w gazecie ciemny golf bez rękawów, który byłby świetną propozycją na zbliżającą się imprezę. Przeszukały wszystkie szafy (widzę jak babcia przewraca oczami na widok swojej córki szperającej w stercie ubrań) i znalazły idealny czarny wełniany sweter z golfem, który w prosty sposób można było przerobić. Zabrały się za odcinanie rękawów, co okazało się wcale nie takie łatwe. Dzieło było wybitne, brakowało jednak kropki nad i. W worku z guzikami znalazły prawdziwy skarb. Trzy wielkie złote guziki. Przyszyły więc je dzielnie pod szyją. Czas imprezy zbliżał się nieubłaganie, nie było więc czasu na dopinanie szczegółów. Jeansy, nowa bluzka, seksowne sandałki i przyjaciółka mamy gotowa do wyjścia, które było naprawdę ważne. Na tej imprezie miała być platoniczna miłość Gośki – Waldek.

Dziewczyny wkroczyły dumnie na imprezę. Po paru minutach zaczęły szaleć na parkiecie. I w tym momencie czary zaczęły działać. Nie wiadomo, czy bluzka, czy też urok osobisty Gośki skierowały kroki Waldka ku niej. Podszedł. Wyciągnął rękę… I powiedział: „Ej, Gocha, ale się sprułaś”. Gośka otworzyła szeroko oczy ze zdziwienia, nie rozumiejąc, o co chodzi, bo przecież żadnego alkoholu nie piła. I w tym momencie zobaczyła w ręku Waldka włóczkę, która pochodziła z jej pięknej i „modnej” bluzki. Okazało się, że ich niesamowity pomysł modowy pruje się z każdej strony. Cóż… Olśnienie było chyba jednak od tego z dołu. Zdaje się, że złośliwie zapomniał szepnąć na ucho, że niezabezpieczony wełniany sweter po przecięciu nitki będzie się pruł.

Dziewczyny zrobiły wrażenie, a wspomnienia pozostały do dziś.

P.S. Przeszukałam wszystkie albumy z czasów młodości mojej mamy i niestety akurat z tej imprezy zdjęć nie znalazłam. Coś mi się wydaje, że szybko stamtąd uciekły :) Ciekawe dlaczego?

zdjecia impreza polaroid

 

You Might Also Like

  • Anonymous

    Tak… Oj było się pomysłowym… Takie były czasy, że w sklepach był tylko ocet. By być pięknym i modnym trzeba było knuć :-)
    Dodam tylko, że opisany Waldek pozostał miłością platniczą. Nie wiem czy to wina prującego się golfa czy złożyło się na to coś innego :-)

  • Hahaha za dobra historia :D Musisz częściej opowiadać takie :* ! Pozdrów mamę!

  • Nikty

    Ahahahahahaaha, dobre. Ale fucktycznie, obowiązywała wtedy zasada: „Masz głowę i ch.., to kombinuj!” (Przepraszam, ale znam tylko męską wersję tej zasady) ;-)

  • Naprawdę szalona historia. Prujący się z każdej strony golf raczej nie zachęca do szaleństwa imprezowego, więc może faktycznie Twoja mama i jej koleżanka nie zabawiły długo na imprezie. Ale ważne,że są jakieś wspomnienia :D
    Masz fajny styl pisania, na pewno jeszcze tu wpadnę :)

  • Świetny blog ;)! Na moim blogu modowym pojawił się nowy post: http://kingefashion.com/shopaholic-in-shopping-centre/#comments
    Zapraszam serdecznie na bloga: do skomentowania moich stylizacji ;)! Dodaję do obserwowanych;)! Buziaki Kingefashion:*

    • MadziaMam spirtalc499 juz 3 lata i do tej pory uwac5bcac582am jc485 za cuowdnc485 antykoncepcjc499,ale niestety pomylic582am sic499.Wc582ac59bnie dzic59b w Dziec584 Matki dowiedziac582am sic499 c5bce jestem w cic485c5bcy po raz trzeci a nie planowalic59bmy trzeciego dziecka.I teraz mamy z mc499c5bcem dylemat czy pozostawic487 wkc582adkc499 i poczekac487 na rozwc3b3j wydarzec584 czy usunc485c487 wkc582adkc499(wc3b3wczas istnieje ryzyko poronienia).Muszc499 jak najszybciej podjc485c487 decyzjc499,ale ktc3b3ra bc499dzie sc582uszna.

  • Tytuł zachęca, historia rozbawia :D
    Wydaje mi się że kiedyś, kiedy ludzie mieli więcej czasu dla siebie można było stworzyć więcej lepszych wspomnień. Te z teraz ograniczają sie do – ‚ a pamiętasz jak ten na fejsbuku cię zaczepił? ojaaa to był niesamowity początek miłości’
    Kiedyś o fajne wspomnienia nie trzeba było się starać, teraz jest odrobinę cieżej :)

    • Dzięki Mads! Lubię takie konkretne komentarze! :)

  • Historia świetna i w dodatku z nauką na przyszłość :)

  • Uśmiałam się ;) świetna historia ;)

  • No cóż, z Waldkiem jak widać nie tyle przez żołądek do serca, co po nitce do kłębka. ;)

  • Uwielbiam rodzinne historie :D

  • My sobie takie rodzinne historie opowiadamy w wigilię :D a jak jest u Was? :)

    • My w Wigilię pracujemy na nowe wspomnienia :) Dużo śmiesznych tekstów, które od razu zapisuję w telefonie! :D

  • hahahah no padłam :)
    Takie wspomnienia są najlepsze :)

  • Carola’s Story

    Świetny wpis, a historia ‚made my day’ :D Pozdrawiam:))

  • Dziś się śmiejemy z tego, a mama wtedy pewnie nie była taka radosna ;-)) hehe co za przygoda ;-)

  • Sylwia | taomama.pl

    Niezła historia, uśmiałam się! :)